Ścieżka w obłokach

W niedzielę wybraliśmy się mężem, moją kuzynką i jej chłopakiem do Czech a dokładnie do Dolni Morava. Kiedyś w internecie natknęłam się na artykuł że znajduje się tam punk widokowy zwany Ścieżka w Obłokach. Ja odkąd pamiętam to mam lęk wysokości i jadąc tam nie wiedziałam jeszcze czy odważę się wejść.
,,Ścieżka w Obłokach znajduje się niedaleko chaty Slaměnka, tuż obok górnej stacji kolejki Śnieżnik, na wysokości 1116 m n.p.m. Ma wysokość 55 m, a na szczyt wygodnie można dotrzeć po drewnianej drodze, także z wózkami dziecięcymi czy inwalidzkimi. Najodważniejsi mogą zjechać 101-metrową zjeżdżalnią z okienkami. Z samego szczytu rozciąga się zapierający dech w piersiach widok na cały masyw Śnieżnika Kłodzkiego z malowniczą doliną rzeki Morawy, w oddali także główny grzbiet Jesioników, Suchý vrch i Karkonosze."
Jak tylko przyjechaliśmy na miejsce to czułam tą zmianę ciśnienia. Jak widziałam te góry to zaczęło kręcić mi się w głowie i było mi mega dziwnie. Poszliśmy szlakiem w górę a było gorąco i ja z tą anemią poczułam się słabo, nie miałam siły wejść, serce waliło jak oszalałe, głowa mi pękała i powiedziałam że nie dam rady. Zeszliśmy do stacji kolejki Śnieżnik. Na miejscu okazało się że nie wolno jechać kolejką z psem a kuzyna zabrała ze sobą swojego i pierwsze co przyszło mi na myśl to że ja z nim zostanę a oni niech jadą na górę. Było mi to na rękę bo mega się bałam a nie chciałam już przy nich tak panikować:P Niestety bądź stety wymyślili że nie ma mowy i że najpierw pojedziemy ja z Jarkiem a potem my zostaniemy z psem i oni pojadą. Więc poszliśmy kupić bilety i skierowaliśmy się do kolejki a ja już miałam pełne gacie. Jak tylko ruszyliśmy i zobaczyłam jak wysoko wjeżdżamy to znowu zaczęło mi się kręcić w głowie a najgorsze było przed nami. Jedziemy pomału ja oczy przymknięte, mój Jarek podziwia widoki i nimi zachwyca a nagle zaczęło nami bujać. Powiał silny wiatr i kolejka się zatrzymała a my na niej się huśtamy. Ludzie przez chwilę zapiszczeli a mnie zatkało. Zamknęłam oczy bardziej i mówię że będę wymiotować, tylko pytanie gdzie :P Jarek mnie uspokaja a ja czuje jak wali mi serce i jak miękną mi nogi, okropne uczucie. Nigdy chyba tak panicznie się niczego nie bałam. Nawet Jarek przyznał że przez moment się przestraszył. Potem ruszyliśmy i zaraz byliśmy na miejscu.Podniosłam głowę do góry a tam ten punkt widokowy.


 Pomyślałam o matko jak pięknie ja chcę na szczyt i nagle wydarłam przed siebie i zaczęłam wchodzić do góry. Nie wiedząc kiedy mówię do Jarka ,, jak tu pięknie, czemu mi się tu nie oświadczyłeś" :) A Jarek do mnie ,, Już Ci nie jest niedobrze?" I faktycznie, zdałam sobie sprawę że jestem na górze że to tak wysoko a ja z uśmiechem na gębie spoglądam w dół i podziwiam widoki.



Ścieżka w obłokach Czechy




 Byłam w szoku że nagle ta wysokość mi nie przeszkadza, że pokonałam swój lęk i dałam radę. Jarek powiedział że jest ze mnie dumny,stanęliśmy i oglądaliśmy ten piękny widok.


 Dotarliśmy na samą górę a tam znajdowała się jak by siatka taka z liny na której można stanąć a pod nią widać jak jest się ponad drzewami. Miałam opory żeby na nią wejść ale powiedziałam że jak już tyle dałam rade to i tu dam. Złapałam się Jarka i stanęła a potem to nawet usiadłam na niej:)Kto odważniejszy to mógł zjechać 101 metrową zjeżdżalnia z okienkami na dół. Ja tam wolałam iść na nogach i cieszyć się tym widokiem dookoła.


 Chwilę potem dzwoni kuzynka że są na miejscu bo okazało się każdy z psem wjeżdża to i oni wjechali. Doszli do nas i razem podziwialiśmy widoki. Pies nawet nie miał świadomości gdzie jest a mały Jaś przespał prawie wszystko. Nagle Ewa mówi żebym zrobiła jej zdjęcie z Jaśkiem( jej chłopak to też Jasiek) i ja patrzę a on wyciąga pierścionek i się jej oświadcza:)Ciarki mi przeszły Ewa w szoku Jarek z boku nie wie co się dzieje, mały Jasio śpi a pies czeka aż Pani go pogłaska:) Oczywiście pierścionek przyjęty a mówię że tyle co do Jarka wspomniałam że idealne miejsce na zaręczyny.




 Tyle emocji w jeden dzień to dawno nie miałam. Potem jak zjeżdżaliśmy kolejką to już nawet zdjęcia robiłam, byłam wyluzowana i patrzyłam dookoła na widoki których nie widziałam wjeżdżając . Oczy miałam już otwarte i nie czułam tego lęku, sama nie wiem jakim cudem.

Jak już ogłosiłam wszem i wobec na instagramie i facebooku to jestem z siebie dumna. Dla kogoś to może nic ale dla mnie to naprawdę wiele i udowodniłam sobie że jak się chce to się da i na pewno bym żałowała gdybym tam nie weszła. Lubię stawiać sobie cele i je pokonywać. Jeszcze kiedyś tam pojedziemy bo miejsce jest piękne. Ciekawe czy wtedy nadal będę się bać :)
Tuta jest filmik na którym super widać jak to wygląda


Był ktoś z was już tam?
Może się wybieracie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za zostawienie komentarza:)
Na każde zadane pytanie odpowiadam pod nim:)
Nie pytaj czy obserwujemy,jeśli podoba Ci się mój blog to śmiało go obserwuj:)

Copyright © 2014 tyyna , Blogger